środa, 24 maja 2017

Stir-fry z cukinią w stylu azjatyckim!


Bazar Lotników przy Puławskiej w Warszawie. Blaszany bar o jakże wdzięcznej nazwie "Bambus", a w środku biedni i głodni studenci. Niezbyt to w stylu "fit", ale od czasu do czasu można się skusić. 
Zamówiłam kurczaka z ryżem i warzywami, i... przypomniały mi się wspaniałe Pad Thaie, tajskie curry oraz Stir-Fry, które jadłam w Australii. Ich smak był zdecydowanie lepszy niż w warszawskiej rzeczywistości, ale jeden impuls wystarczy, by w głowie powstała myśl: czas urozmaicić kaszowo-warzywne menu i wziąć się za konkretną kuchnię :) Po przyjeździe do Lublina, skoczyłam do sklepu po sos rybny i sojowy oraz ocet ryżowy, kilka warzyw. Przypraw nie potrzebowałam, bo siostra przywiozła mi oryginalne z Tajlandii. I zaczęło się pyszne czarowanie. Serio - nawet moja mama o dość tradycyjnym podejściu do jedzenia była zachwycona. Dodatkowy plus? Szybkość przygotowania. W Stir-fry ważne jest, aby dość mocno rozgrzać tłuszcz, a warzywa (lub inne składniki) smażyć krótko, by były jędrne i chrupiące. Koniec gadania, czas na pichcenie!

poniedziałek, 22 maja 2017

MaxSport, baton Raw Paleo Protein, Jungle Banana - Recenzja

Intensywnie poszukiwałam w sklepach dwóch smaków nowej serii batonów proteinowych od MaxSport - Jungle Banana i Blood Orange. Udało mi się dotrzeć do nich na targach GoActive i nie mogłam odpuścić - musiały trafić w moje ręce :) Uwielbiam suszone banany (w odróżnieniu od chipsów bananowych) - smakują mi znacznie bardziej niż świeże sztuki - a w połączeniu z kakao obiecywały tworzyć duet idealny. Przepadam także za treściwą, nieco proszkową strukturą batonów z białkiem wegańskim (po serii Raw Protein od Bombusa - zwłaszcza Peanut Butter i Cocoa Beans), więc ciekawa byłam, jak takie połączenie wypadnie w tym konkretnym przypadku :)

piątek, 19 maja 2017

MaxSport, baton Raw Paleo Protein Blood Orange - Recenzja


O nowej serii MaxSport w ramach Raw Paleo dowiedziałam się podczas zakupów w Carrefour w Galerii Mokotów, gdzie jako pierwszy wariant dorwałam Peanut Volcano. Obok niego leżały także Poppy Sha Man oraz Zenberry, ale nie wydawały mi się tak atrakcyjne, więc nie wzięłam ich ze sobą. Istnienie innych wariantów smakowych dotarło do mnie dopiero, gdy przeglądałam Internet. Bezskutecznie poszukiwałam ich w sklepach, lecz na targach GoActive udało mi się kupić recenzowanego dzisiaj bohatera - razem z Jungle Banana. Skąd takie pragnienie dorwania go w swoje łapki? Ano pierwszy raz mam do czynienia z batonem, który łączyłby w sobie kakao oraz pomarańczę - dla mnie duet idealny, a czekolady z takim dodatkiem są jednymi z ulubionych. Czy Raw Paleo Protein spełnił oczekiwania?