poniedziałek, 11 grudnia 2017

Haul #4

Ostatnio wpadło mi do koszyka kilka produktów - głównie słodyczy ;) Niektóre wiązały się z promocjami, które obowiązywały z okazji Black Friday, a resztę kupiłam, bo mi się napatoczyły ;) Zapraszam na kolejny haul zakupowy!

piątek, 8 grudnia 2017

Foods by Ann, Pocket Energy Bar, Marchew & Pomarańcza - Recenzja

Ostatnim degustowanym batonem, wypuszczonym spod skrzydła Ani Lewandowskiej, był wariant, który raczej mało mnie kusił - z marchwią i pomarańczą. I choć dodatek tej drugiej uwielbiam (zarówno w czekoladach, jak i batonach, np. Bakal Sport), to wcześniej czytane recenzje sprawiły, że mój entuzjazm nie był dostatecznie wysoki. Ale chcąc przetestować i opisać wszystkie warianty z serii "kieszonkowej", w Żabce kupiłam dzisiaj prezentowanego bohatera.

środa, 6 grudnia 2017

Foodbook #8


Już dawno nie publikowałam tutaj swoich foodbooków, bo jakoś straciłam motywację do ich robienia ;) Ostatnio mogłabym jeść kanapki non stop, bo sycą mnie na długo, a dzięki warzywnym dodatkom mogą stać się bardzo zdrową opcją. Początkowo nie miałam w planach jeść II śniadania, ale najzwyczajniej w świecie zgłodniałam (a do obiadu było jeszcze daleeeko) - dużo tego dnia chodziłam i byłam bardzo aktywna, więc i potrzebowałam więcej paliwa. Ania narobiła mi ogromnej ochoty na budyń. W szafce miałam ten o smaku krówki (bez cukru), a w lodówce pozostałości brązowego ryżu, który został mi z obiadu. Zrobiłam więc budyniowy ryż na mleku. Fotografie nie zawierają też ujęć orzechów - te mam zmieszane w pudełeczku, które mam w swoim pokoju (posiłki jem w jadalni), więc podjadam je po każdym posiłku i już nie chciałam specjalnie wysypywać je do zdjęć ;) Obiad to moja ulubiona zupa pieczarkowa, którą robiła moja mama (choć wolę wersję z makaronem, to i tak mi baaaardzo smakowała - nikt nie robi takiej pieczarkowej, jak moja mama. Nawet ja takiej nie umiem zrobić ;)). A na kolację zjadłam sałatkę z roszponką i ulubionym dressingiem miodowym. Jak widzicie, ten foodbook zawiera już nabiał - ostatnio ponownie wprowadziłam go do diety i wiem już, w jakich ilościach mogę go spożywać. O ile odrobina śmietany w zupie lub sosie czy trochę sera na kanapki nie robi różnicy dla mojego brzucha, o tyle mocno białkowy jogurt czy serek już mi ciąży. Dlatego takie niewielkie ilości w mojej diecie pozostawię - mleko dalej będę pić sojowe, a serek zastąpię tofu (choć od czasu do czasu będę jeść i zwykłego Bielucha - nie umrę od tego ;)).